„Król Komedii”, reż. Martin Scorsese

Śmiejesz się ze mnie?

Król Komedii (1983) jest jednym z najmniej popularnych filmów Martina Scorsesego.

I prawdę mówiąc – nie bez powodu. Nie jest przecież tak efektowny jak Ulice Nędzy. Tak przejmujący jak Wściekły Byk. Tak szokujący jak Taksówkarz. Ani tak brutalny jak Chłopcy z ferajny.

W dodatku jego fabuła jest banalna i właściwie niedorzeczna. 

Rupert Pupkin (Robert De Niro), domorosły, cierpiący na urojenia komik, ma obsesję na punkcie Jerry’ego Langforda (Jerry Lewis), który prowadzi wieczorny program komediowy. Pewnego razu Pupkin zatrzymuje Langforda i błaga go o zgodę na udział w jego programie. Chcąc spławić natręta, Langford podaje mu numer telefonu swojej asystentki. Po licznych unikach współpracowników Langforda, upokorzony Pupkin z pomocą swojej stukniętej wspólniczki Mashy (Sandra Bernhard) uprowadza idola i przetrzymuje go jako zakładnika, żądając zgody na występ w telewizji. W końcu Pupkin zalicza debiut w programie Langforda, wzbudza wielką sensację i dostaje propozycję wydania książki, chociaż niewykluczone, że takie szczęśliwe zakończenie jest tylko wybrykiem jego chorobliwej wyobraźni.

Mówiąc szczerze, nie ma nic nadzwyczajnego w prostej konstrukcji Króla Komedii, jego ogranej tematyce  – amerykański mit, obsesja na punkcie sławnych i bogatych, dążenie do sukcesu za wszelką cenę itd. – czy w „minimalistycznym” stylu, który może zaskoczyć widzów przyzwyczajonych do wizualnego bogactwa obrazów Scorsesego. A jednak niewiele ze znanych mi filmów tak bardzo porusza wyobraźnię i pobudza do refleksji.

Obejrzyjmy pierwszą scenę, w której fanatyczna wielbicielka Langforda (Masha) jak opętana wali w szybę jego limuzyny. Nagle pojawia się zatrzymany kadr i słyszymy Come Rain Or Come Shine we wspaniałym wykonaniu Raya Charlesa. Tak więc już po niespełna pięciu minutach czuje się, że to – majstersztyk. https://www.youtube.com/watch?v=VeNXT8QA_EM Albo weźmy scenę, gdy Pupkin ćwiczy monolog wśród tekturowych gwiazd ekranu, na planie urządzonym w suterenie. Na koniec kamera odjeżdża, i widzimy małą, żałosną postać człowieka uwięzionego w klaustrofobicznym pomieszczeniu (w matni chorego umysłu?). I ten śmiech nagranej w studiu publiczności, coraz głośniejszy i coraz bardziej upiorny… https://www.youtube.com/watch?v=h3THyEP4c1E.  Nie sposób pominąć sceny, w której Pupkin wyobraża sobie, jak daje autograf wielbicielce w restauracji, rozmawia z Langfordem i odrzuca propozycję zastąpienia go na krótki czas w programie (To niemożliwe! To niemożliwe!). Zwróćcie uwagę na płynne przejście do świata iluzji i nagły powrót do twardej rzeczywistości: sprytna sztuczka. https://www.youtube.com/watch?v=xgCKeWAXlgs Albo weźmy komiczną scenę tuż po uprowadzeniu, gdy Masha zabawia skrępowanego taśmą Langforda w pokoju pełnym płonących świec. Co ciekawe, wspomniany przebój Come Rain Or Come Shine w wykonaniu Maszy zaczyna się od słów You’re gonna love me (Będziesz mnie kochał…)…, a nie I’m gonna love you… (Będę cię kochał…). (Ot, taki sobie drobiazg). https://www.youtube.com/watch?v=HoROpw22DL8  I wreszcie ostatnia scena, gdy Pupkin wykonuje prostacki monolog w programie Langforda, rozbawia publiczność do łez i staje się sławny. Zawsze ogarnia nas pusty śmiech, kiedy ogólny poklask zyskuje beztalencie – to oczywiste. Ale w tej historii jest jeszcze coś śmieszniejszego: gdy Pupkin wyznaje, że uprowadził Langforda tylko po to, by zaistnieć w branży rozrywkowej (bo lepiej być królem przez jeden wieczór niż frajerem przez całe życie), publiczność wybucha raz po raz śmiechem, bo myśli, że to tylko trik! https://www.youtube.com/watch?v=ajb8wd7jDFU Zresztą, gdy Langford dzwoni do swoich współpracowników z prośbą o pomoc, ci też nie traktują go poważnie: podejrzewają, że to tylko żart. W dodatku jeden z szefów zadaje mu szczegółowe pytania (Jak nazywamy naszego drugiego kamerzystę? Jaki jest jego ulubiony kolor?), by upewnić się, że rozmawia z właściwą osobą. https://www.youtube.com/watch?v=lqew6ulya_g

Głównym tematem Króla Komedii jest w gruncie rzeczy oszukiwanie siebie samego i innych. Obejrzyjcie film uważnie, a zobaczycie, że wszyscy wszystkich oszukują, albo są oszukiwani (jak Rita czy wielbiciele Langforda, a później Pupkina). I nie ma żadnych wątpliwości, że wszyscy, z wyjątkiem być może Rity, są z tego porządku rzeczy wręcz – zadowoleni. A gdyby tak zamienić „oni” na „my”? Bo przecież, mówiąc między nami, kto przyrzekłby z ręką na sercu, że nigdy… przenigdy… jak Pupkin… ten półgłówek… ten nieudacznik… albo jak Masha… ta…nieee…. ale skąd… w życiu!

Król Komedii jest filmem do bólu prawdziwym, w dodatku nakłaniającym do wypowiadania – albo raczej zagłuszania – najgłębiej tajonych, ocenzurowanych, niewyobrażalnych wprost myśli.

Dlatego można go polecić wyłącznie widzom dorosłym.

 

(Z angielskiego przełożył Krzysztof Mąkosa)

 

© Krzysztof Mąkosa

 

Reżyseria: Martin Scorsese

Scenariusz: Paul D. Zimmerman

Obsada pierwszoplanowa: Robert De Niro, Jerry Lewis, Sandra Bernhard

Obsada drugoplanowa:  Diahnne Abbott (ówczesna żona De Niro, jako Rita), Shelley Hack (jako Cathy Long, asystentka Langforda), Margo Winkler (jako Recepcjonistka), Catherine Scorsese (matka reżysera, jako Matka Pupkina – głos zza kadru), Charles Scorsese (ojciec reżysera, jako Pierwszy Mężczyzna w Pubie), Cathy Scorsese (córka reżysera, jako Dolores), Martin Scorsese (jako Reżyser Telewizyjny) i in.

 

komentarzy

( 6 )

  1. / ReplyJay Ritts
    very nice post, i certainly love this website, keep on it
  2. / ReplyNoble Has
    I was very pleased to find this web-site.I wanted to thanks for your time for this wonderful read!! I definitely enjoying every little bit of it and I have you bookmarked to check out new stuff you blog post.
  3. / ReplyMauricio Haist
    Fajnie gdyby coś podobnego jeszcze się pojawiło
  4. / ReplyGermaine Stalvey
    You made certain good points there. I did a search on the issue and found the majority of people will agree with your blog.
  5. / ReplyVince Tricomi
    Appreciating the persistence you put into your blog and detailed information you provide.
  6. / Replymechanic
    Super-Duper blog! I am loving it!! Will be back later to read some more. I am taking your feeds also

Leave a reply

Your email address will not be published.